Short link: https://short.pageviewpro.com/i82yEr
Dusza nie jest uwięziona w domu.
Jednym z najczęstszych lęków po stracie jest poczucie, że duch nadal nawiedza pokój. Czuć go w ciszy, w zapachu, w ubraniu. Ale te doznania nie pochodzą z duszy zmarłego… lecz z miłości, którą wciąż w sobie żywimy.
Pismo Święte mówi o tym wyraźnie:
„Ciało wraca do ziemi, a duch wraca do Boga, który je dał” (Księga Koheleta 12:7).
Ukochana osoba nie jest uwięziona w poduszce, meblach ani łóżku. Jej duch nie wędruje z pokoju do pokoju. Nie jest zawieszona między tym światem a tamtym.
Kto umiera, wraca do Boga.
A w tym spotkaniu jest pokój, nie cienie.
Co więc czujemy?
Brak.
Smutek.
Żywa pamięć.
Łóżko nie skrywa niebezpieczeństwa. Skrywa historię.
Łóżko nie jest miejscem śmierci, jest miejscem życia.
Kiedy ktoś umiera, to, co pozostaje w pokoju, to nie ciemność. To pamięć. To ślad wszystkiego, czego tam doświadczyliśmy: rozmów, czułości, śmiechu, nocy spędzonych razem, wspólnych modlitw.
Strach pojawia się nie dlatego, że w pomieszczeniu dzieje się coś złego, ale dlatego, że konfrontacja z nim zmusza nas do spojrzenia na to, czego unikamy:
Nasz smutek.
Nasza pustka.
Nasza śmiertelność.